Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Trudna młodzież - jak jej pomóc? :: zobacz komentowany artykuł


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
88 odpowiedzi w tym temacie

#21 ~Aorti~

~Aorti~
  • Goście

Napisano 17 grudzień 2010 - 10:43:02

Witam, nauczycielu!

Tez jestem nauczycielem.Zdaje mi się jednak,ze nigdy nie uczyłeś/uczyłaś trudna młodzież.To Ci opiszę epizod mojej pracy.Uczę w gimnazjum, gdzie uczęszczają klasy OHP.Wyobraź sobie, że wchodzisz do klasy, nie możesz sprawdzić obecności- taki hałas." Kochana młodzież" zasiada do ławek, żre, tak żre pestki i pluje. Kiedy zwracasz uwagę , usłyszysz: "Co ku***, ja jem?".A później chłopcy i dziewczęta właczaja sobie muzykę z telefonów. Kiedy zwrócisz uwagę , usłyszysz to co wyżej.Ale, ale..teraz najlepsze.W kacie zbiera się grupka i opowiada sobie erotyczne przygody, oszczędzę Ci brzydkich słów, to tylko coś w rodzaju "lizania piz..". Czasem po lekcji możesz usłyszeć od młodzieńca, który notabene zwiała z lekcji, że" Pani, w chu... leci, bo ja przecież byłem".Cóż mogę? Wpisuje uwagi...A wszyscy wkoło mówią: "Trzeba się jakoś przemęczyć. Oni muszą skończyć szkołę, no i macie etaty, cieszcie się".Tak!! To moja wina, bo ja nie umiem młodzieży zainteresować! Wszystkiemu winni nauczyciele i rodzice..a Ci rodzice to w większości alkoholicy i margines. Czy jeszcze uważasz, że powinnam ich zapraszać na szczere rozmowy? Pogłaskać i zapytać , jakie widzi rozwiązanie, biedny( z wyrokami) chłopczyk.Przyjdź do mnie na lekcję, zapraszam!

Jestem wychowankiem domu dziecka, kilka razy ocierałem sie o poprawczak drogi nauczycielu, dzieki takim jat ty, ktorzy olewaja taka młodzież i cieszą się z etatu jest jak jest, zapewniam Cię nie wystarczy jedna rozmowa. Bądź pewien, że takich rozmów musisz odbyc tysiące, tylko jest jeden problem Tobie się nie chce i szukasz wytłumaczenia i usprawiedliwienia dla siebie. Proponuje zmienic zawód, jest przeciez tyle pasjonujących zawodów, minałeś się z powolaniem. Proponuje lekturę na temat ŚW JANA BOSCO.


POZDRO nAUCZYCIELU

#22 ~zrozpaczona~

~zrozpaczona~
  • Goście

Napisano 09 styczeń 2011 - 00:06:02

Jestem kolejną matką, która nie potrafi poradzić sobie z problemem dorastającego nastolatka. Syn ma 15 lat, pali, pije, jest wulgarny i ordynarny, niestety także w stosunku do mnie. Dziś wyszedł z domu i wciąż go nie ma. Nie odbiera komórki. Zdołałam się tylko dowiedzieć (przed 23.00), że nie zamiera wracać na noc. Nie wiem gdzie jest i kim. Jestem przerażona.
Jesteśmy normalną rodziną. Nie ma w domu awantur, kłotni. Nie posługujemy się z mężem wulgaryzmami. Jestem pedagogiem. Zachowanie syna jest zaprzeczeniem wszystkich wartości, które wyznajemy. Posuwa się nawet do kradzieży. Zabiera nam pieniądze z portfeli, wynosi rzeczy z domu. Odbyliśmy z nim tysiące rozmów. Żadne kontrakty, umowy, pojednania nie zdają egzaminu. Syn nie zamierza się stosować do żadnych reguł. Po co? Przecież może robić, co chce, a my jesteśmy bezsilni. On to widzi i wykorzystuje. Jest dzieckiem adoptowanym (w niemowlęctwie), ale to wcale nie umniejsza naszych uczuć do niego - przeciwnie - był długo oczekiwany i bardzo kochany. Jednak nie rozpiesczaliśmy go, mąż wychowany w tradycyjnym stylu byl raczej wymagający. Na pewno syn nie był wychowywany "bezstresowo". Miał swoje małe obowiązki. Na każdym kroku jednak podkreślaliśmy, jak bardzo jest dla nas ważny. Nie wiem ,gdzie popełniliśmy błąd. Jestem zrozpaczona. Jest północ, a jego nie ma.

#23 ~mama~

~mama~
  • Goście

Napisano 25 marzec 2011 - 08:26:58

Mogę Ci tylko współczuć.
Sama mam podobny problem,syn ma 14 lat i nie mam siły mu tłumaczyć ciągle to samo. Nic do niego nie dociera,liczą się tylko koledzy i to dużo starsi.Próbowałam już różne nagrody i kary,ale bez efektu.

#24 ~matka~

~matka~
  • Goście

Napisano 29 marzec 2011 - 07:31:02

Witam o poranku. Wczoraj weszłam na te wszystkie wpisy i spokojnie nie mogę dalej robić swoje, nurtuje mnie ten temat, sama też jestem matką więc rozumiem niepokój każdego rodzica, któremu zależy, aby jego dziecko wyrosło na człowieka. Jest to temat rzeka, trudno komuś doradzać w kilku zdaniach, tym bardziej, że wszyscy się różnimy, każdy dom rodzinny ma swoją specyfikę, myślę, że duży wpływ na młodego człowieka ma zewnętrzne środowisko, jeżeli jest uległe. To prawda, brakuje dziś dawnych wartości w wychowywaniu. Jestem starszym rodzicem, noszę w sobie pewne zasady, które próbuję przekazać choć w części mojemu ostatniemu dziecku. No muszę przyznać nie jest to w dzisiejszych czasach łatwe. Sama się nie raz zastanawiam skąd we mnie tyle siły, uporu, aby dotrzeć do mojego dziecka. Doszłam do wniosku, aby nie ignorować problemów dziecka - dla mnie może błahe, natomiast w oczach dziecka poważne. Gdy tylko ma moment słabości i zaczyna się otwierać uważnie się przysłuchuję, próbuję pomóc. Owszem nie zawsze tę moją pomoc przyjmie, czasem skrytykuje/ no bo ja starej daty dowiem się/. Staram się też trzymać tego co mówię, nie trwonię czasu na głupoty typu oglądanie tv "jak leci", bleblanie z sąsiadkami. Lubię wstąpić do biblioteki, kocham przyrodę. Zawsze dzieciom pokazywałam, uwrażliwiałam. To prawda przyszedł moment, że nie były ważne te sprawy "z domu". Liczyli się koledzy. Dziś dorosłe dzieci powracają do tych wartości, które im kiedyś przekazywałam, dlatego wierzę, że i to ostatnie, które dzisiaj tyle buntu nosi w sobie też kiedyś przywoła do swego życia część domu rodzinnego. Kochani rodzice to nasze piękne powołanie-dane nam matkom macierzyństwo, musimy cierpliwie nosić w tych trudnych, niespokojnych, pełnych przemocy czasach, poprzez swoją postawę pokazywać dzieciom, ze można godnie iść przez życie.

#25 ~mama~

~mama~
  • Goście

Napisano 01 kwiecień 2011 - 15:55:12

Bardzo ładnie i mądrze napisane, też mam nadzieję, że moje dziecko zmądrzeje i zrozumie, że martwię się o niego.
Pozdrawiam.

#26 ~Agnieszka~

~Agnieszka~
  • Goście

Napisano 06 maj 2011 - 07:01:20

Mam 14-letniego syna z którym mam duży problem pije ,pali ucieka ze szkoły nie mogę do niego w żaden sposób dotrzeć ani prośbami ,szantażem ,rozmowami czuję bezsilna ale wiem że nie mogę mu pokazać mojej bezsilności .Mój syn jest epileptykiem jest bardzo agresywny w stosunku do wszystkich domowników wyżywa się własnej siostrze która ma zaledwie 8-lat mam wrażenie że lubi swoją rolę oprawcy w domu rodzinnym nie wiem gdzie mogła bym się jeszcze z nim udać ,przeszłam psychologów psychoterapeutów ,socjoterapeutów ,psychiatre ,i po przyjściu do domu jest taki sam zadaje mi tylko pytanie czy cieszę się że go tam zaciągnęłam co mam dalej robić

#27 ~gość~

~gość~
  • Goście

Napisano 07 maj 2011 - 09:01:17

Spróbujcie nawiązać kontakt ze świetlicami środowiskowymi/ socjoterapeutycznymi.
Pomoc pedagogiczna, psychologiczna (a także prawna i socjalna) są dostępne za darmo. Lista dla Opola:
http://archiwalne.um...=155&Itemid=112

#28 ~mama~

~mama~
  • Goście

Napisano 19 maj 2011 - 11:13:53

Agnieszko mam identyczny problem ze swoim 14 letnim synem ,tylko ja jestem na początku drogi
dziś idę z nim do psychologa, podejrzewam narkotyki wiec zrobię mu dziś testy z moczu
agresja trwa nasilona od niedawna wcześniej nie dawał po sobie nic poznać
jestem załamana i bezsilna ,bije z byle powodu młodszego brata, który ma 10 lat

#29 ~matka~

~matka~
  • Goście

Napisano 19 maj 2011 - 15:48:17

Agnieszko mam identyczny problem ze swoim 14 letnim synem ,tylko ja jestem na początku drogi
dziś idę z nim do psychologa, podejrzewam narkotyki wiec zrobię mu dziś testy z moczu
agresja trwa nasilona od niedawna wcześniej nie dawał po sobie nic poznać
jestem załamana i bezsilna ,bije z byle powodu młodszego brata, który ma 10 lat


Droga mamo i tu wszyscy martwiący się o swoje dzieci rodzice. Kochani, powiedzcie dlaczego tak jest, że rodzice dają z siebie wszystko, aby dzieci w przyszłości radziły sobie z życiem /bo my wiemy jak życie nie raz "przetrzepie tyłek",/a dziecko tzw. krnąbrne i tak pójdzie pod prąd. Pół biedy jak umie za złej drogi zawrócić jeszcze, ale jak się zaplącze to już brnie i brnie. Sama też wychowuję, wiem jak ciężko dotrzeć, wszystko na nie.
Nie raz myślę- ile spokoju mają rodzice/nie chcę tu nikogo dotknąć/ ale ci, którzy na cały dzień wypuszczą dziecko na ulicę, i nie martwią się: z kim dziecko i co robi, czy nie głodne? itd.
Mamie i wszystkim tu życzę dużo sił i wytrwałości w tym powołaniu rodzicielskim, bo sił brakuje nie raz ale przecież to nasze dzieci, które były tak oczekiwane no i kochamy je bardzo.

#30 ~Henryka~

~Henryka~
  • Goście

Napisano 06 lipiec 2011 - 09:10:34

jestem babcia 13 letniej wnuczki nie mogę juz patrzec jak męczą sie z nia rodzice jest krnabrna , uparta wyniosla przeklina dzieci sie na nia skarża bo jest agresywna, jest bardzo leniwa opuścila sie w szkole po skończonej podstawowce ma nieodpowiednie sprawowanie, są tylko skargi nauczycieli na nią.Wraz z mężem jesteśmy z nią od tygodnia ale jest w stosunku do nas także wyniosła pyskata uparta pomóżcie co mamy robic bardzo ja kochamy sądzilam że cos sie zmieni ale to wszystko idzie w złym kierunku

#31 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 07 lipiec 2011 - 20:00:38

Czytam te wszystkie artykuły i wszyscy macie po części rację, wszyscy macie problemy i chcecie tym młodym ludziom pomóc. Niestety robimy, co możemy, jest coraz gorzej, co wtedy? Nie bójmy się wystąpić o pomoc. Reagujmy natychmiast szukajmy fachowej pomocy, słuchajmy specjalistów i współpracujmy z nimi, i nie zamykajmy się we własnej skorupie, nie wstydźmy się wołać o pomoc nawet w kilku miejscach równocześnie. Im wcześniej, tym lepiej.pozdrawiam

#32 ~marta~

~marta~
  • Goście

Napisano 07 lipiec 2011 - 20:41:39

W 100% zgadzam się z moim poprzednikiem. Ten facet minął się z powołaniem! Absolutnie nie nadaje się na pedagoga! Kto dopuszcza takich niedokształconych i nieodpowiedzialnych ludzi do współpracy z trudną młodzieżą???!!! Ten typ powinien pójść na trawkę a nie piastować stanowisko nauczyciela, który niedouczony jest!
Drogi pseudo-nauczycielu! Człowiek nie rodzi się zły i wulgarny lecz wiele czynników wpływa na kształtowanie jego osobowości. Szczególnie trudny okres dla wielu, to czas dojrzewania.Jednostkowi rodzice i modzież przechodzą ten etap bezboleśnie, pozostali mają nie lada orzech do zgryzienia. A ci młodzi ludzie, którzy sprawiają tyleż różnego rodzaju problemy, niekoniecznie wyrastali w patologicznych rodzinach. Ale co ty możesz o tym wiedzieć niedouczony nieudaczniku, wagarowałeś, zamiast chodzić na wykłady!!!A studia opłacili ci rodzice i zapewne znajomości pomogły.
I coś mi się wydaje,że i oni (ci rodzice) z tobą wiele problemów mieli. Inaczej nie wyrażałbyś się tak obraźliwie o tych młodych ludziach, a wielu z nich można by jeszcze wyprowadzić na prostą. I jest to możliwe, ale tacy jak ty muszą zwolnić miejsce fachowej sile, a barany na trawkę!!!! Wstyd mi za ciebie " UCZYCIELU"

#33 ~matka~

~matka~
  • Goście

Napisano 07 lipiec 2011 - 22:05:08

Przerażające są listy matek, które szaleją z rozpaczy, kiedy ich pociecha bawi się w najlepsze, smakuje dorosłe życie, a one cierpią i z czasem stają się bezradne. Jestem jedną z nich i apeluję do was: Nie poddawajcie się młodym tyranom, oni nie myślą racjonalnie, szukajcie fachowej pomocy.Same nie dacie rady. Każde dziecko jest inne i wymaga innego rodzaju pomocy.Nie ma złotego środka na rozbestwionego nastolatka, który eksperymentuje z alkoholem czy narkotykami, nie wraca na noce, a nawet znika na dłużej. Nie płaczmy nad nimi, nie rozczulajmy się za bardzo nad sobą, to boli czsami urasta do rangi koszmaru, ale my matki musimy mieć siłę, aby dalej walczyć.Im szbciej zaczniemy działać, tym większą mamy szansę , że nasze dziecko wyjdzie na prostą. Dobry psycholog bądź psychiatra dziecięcy to pierwszy adres. Nie bójmy się interwencji policji, jeżeli zaistnieje taka potrzeba.Pedadog szkolny, zaufany nauczyciel to następne adresy. Nie róbcie tajemnicy z problemu, rozmawiajcie szczerze i ściśle współpracujcie. Dużą pomoc stanowią najbliżsi: małżonek, rodzeństwo, dziadkowie, Wsparcie rodziny i jednakowa, silna postawa grupy bliskich, zaufanych ludzi, to silne zaplecze.Nie znaczy to, że cała ulica, wszyscy sąsiedzi stają się doradcami, nie.I pamiętajmy tylko konsekwentne działanie ma sens. Nie zmieniamy za miesiąc zdania, kiedy nastolatek przeprosi i postanowi poprawę. Terapia szokowa czyli duży wstrząs, którego młodociany nie spodziewa się byłby też dobrym rozwiązaniem, ale tego nie proponuję bez konsultacji z fachową siłą. Serdecznie pozdrawiam mamy i życzę wytrwałości :)

#34 ~mama~

~mama~
  • Goście

Napisano 08 lipiec 2011 - 14:29:23

Jedynym rozwiązaniem w Pani sytuacji byłaby terapia szokowa. Skoro syn nie wraca na noc do domu, w dzień należałoby go też nie wpuścić.Najlepiej wyjechać na krótki urlop i dokładnie wszystko pozamykać (np.weekend).Jeżeli posiada własny klucz, wymienić zamki. On o Was nie martwi się, nie martwcie się i Wy o niego.
Poza tym nie może dłużej dostawać żadnych pieniędzy, skoro wydawane są na alkohol i papierosy.Wtedy i koledzy odejdą. Ważne jest zabezpieczenie własnych pieniędzy, kart kredyt., przedmiotów wartościowych, które można szybko spieniężyć. Podstawą będzie szybkie znalezienie fachowej pomocy, bo sami nie dacie rady. W razie potrzeby, nie bać się interwencji policji.
Pani go nie przekona, że przegrywa własne życie. On musi sam, na własnej skórze tego doświadczyć. Najlepiej na ulicy, bez pomocy, głodny i brudny. Kiedy przyjdzie prosić o pomoc, dać mu szansę przez tydzień lub dwa, wcześniej informując stanowczo, jakie reguły panują w domu. Może to brutalne, niektórzy napiszą, że niehumanitarne, ale tego rodzaju 'otrzeźwienie" dobrze robi tym młodym gniewnym. Im szybsza będzie nasza reakcja, tym większą mamy szansę na uzdrowienie latorośli. Nie zapominajmy o znalezieniu specjalisty: psycholog, psychiatra, pedagog szkolny. Nie wstydźmy się problemu, umiejmy wołać o pomoc i nie poddawajmy się. Życzę wytrwałości :)

#35 ~Kinga~

~Kinga~
  • Goście

Napisano 09 listopad 2011 - 19:47:55

Masz dość zachowania nastoletniego dziecka?
Jego zbuntowane zachowanie przechodzi wszelkie granice, masz dość wiecznych awantur o sprzątanie, imprezy, podejrzane towarzystwo i złe stopnie w szkole? Żadne metody perswazji nie działają i myślisz w desperacji o wyrzuceniu go z domu? Jeżeli taka sytuacja dotyczy Twojej rodziny zgłoś się do mnie. Prześlij swój numer telefonu na adres k.nowaczynska@tvn.pl, a ja oddzwonię i porozmawiamy. Bez obaw - rozmowa do niczego nie zobowiązuje i jest objęta tajemnicą dziennikarską, więc nic z jej przebiegu nie zostanie nikomu udostępnione bez Twojej wiedzy i zgody.
Pozdrawiam
Kinga Nowaczyńska

#36 ~Danuta~

~Danuta~
  • Goście

Napisano 08 grudzień 2011 - 18:17:06

Jestem psychologiem i bardzo chce pomoc mam pomysly ale nikt nie chce przyjac mnie do pracy. w szkolach siedza stare baby i dla mlodych pomyslowych psychologow nie ma miejsca. plakac i krzyczec mi sie chce....... pozdrawiam i wierze ze wszystko bedzie dobrze

Witam,
Mam dorosłego syna i od dłuższego czasu mam z nim ogromny problem. Podejrzewam że uprawia hazard. Kilka razy przyłapałam go na kłamstwie, ale gdy chce z nim porozmawiać to nie potrafi mi wyjaśnić dlaczego mnie okłamuje. Przez ostatni okres dowiedziałam się że ma duże długi np. dwa kredyty których nie spłaca od roku, a co najgorsze dowiaduje się wciąż o nowych zadłużeniach. Stracił pracę i został oskarżony o kradzież pieniędzy. Chciałabym mu pomóc ale nie wiem jak, cokolwiek bym nie zrobiła to i tak wychodzi źle ponieważ on nie chce ze mną rozmawiać a tym bardziej mówić o swoich problemach bo na pewno takowe są skoro tak się dzieje. Co mam robić? Jestem bezradna, nie wiem jak mam z nim już postępować. Proszę o pomoc.

#37 ~edyta~

~edyta~
  • Goście

Napisano 26 kwiecień 2012 - 18:58:12

mam bardzo podobny problem z synem, co robic gdzie szukac pomocy DLA NIEGO??????????

wszystko robie dla syna ganiałam po psychologach miał terapie kuratora dwa lata i co? wychowuje sie w normalnej rodzinie ja nie pracuje mam czas dla niego i gdzie szukac znowu pomocy? brak słów

#38 ~marzena~

~marzena~
  • Goście

Napisano 11 maj 2012 - 18:48:36

nie do konca zgadzam sie z tym co tu przeczytalam . od kilku tyg mam problem z 15-letnim synem, ktory zaczal wagarowac klamac,oraz krasc drobne przedmioty z domu .nie robi tego z braku zainteresowania swoja osoba z mojej strony , nie naleze tez do patologi a jednak spotkalo mnie to...... jestem w stalym kontakcie ze szkola,pedagogiem ,psychologiem , zwrocilam sie tez z prosba o pomoc do policji..... i co ? i jest tylko gorzej .czasem rodzice staraja sie a nic z tego nie wychodzi bo pomoc z placowek ktore powinny pomoc konczy sie na radach ktore do niczego nie prowadza.drodzy panstwo zanim ocenicie rodzicow pomyslcie co oni czuja gdy zdaja sobie sprawe ze byc moze ich dziecko moze za chwile siegnac dna a nie potrafia mu pomoc.....

#39 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 27 marzec 2013 - 09:40:59

mam to samo z 16-letnią córką.. i tez nikt nie jest w stanie mi pomóc... coraz częściej myslę o tym, zeby ze sobą skończyć i uwolnić sie od tego koszmaru


Gro rodziców należy do tych, którym zależy, aby ich dziecko wyrosło na porządnego i szczęśliwego człowieka. Kochani rodzice, nie załamujcie się!! Wychowywanie swojego dziecka to droga bardzo trudna do pokonania, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Wszystko wokół kusi, brak akceptacji w środowisku rówieśników, brak autorytetów wśród dorosłych doprowadza do tzw. burzy mózgu. Dużo mogę powiedzieć w tym temacie wychowując dzieci. Nie jest łatwo, szczególnie, gdy dom nie należy do zamożnych, choć rodzice pracują cały czas. Niesprawiedliwość społeczna powoduje tzw. bunt, młody człowiek migiem wychwytuje manipulację, fałsz ze strony dorosłych. Bardziej wrażliwi wejdą w złe towarzystwo i ...się zaczyna. Moim zdaniem, zle się dzieje, że za dużo swobody dało się młodym ludziom, te ich "własne zdania" dużo namieszały. Psychologów, pedagogów, terapeutów teraz mamy nadto, a młodzi coraz bardziej rozwydrzeni. Osobiście w domu rodzinnym miałam dyscyplinę, obowiązki w miarę wzrastania, dopóki w domu mieszkałam rodzice decydowali i jakoś nie czułam braku miłości z Ich strony. Dziś dziecku trudno wyjśc z psem na spacer, czy choćby śmieci wynieść. Naprawdę trudno dziś być rodzicem.

#40 ~anna~

~anna~
  • Goście

Napisano 27 kwiecień 2013 - 18:04:15

nie mam juz sily do swojego syna ,17lat wagaruje klamie wcale nie chce ze mna rozmawiac nie daje rady jestem samotna i sama czasami nie mam sily juz żyć .to moje jedyne dziecko a czuje ze jest obcym czlowiekiem.jeszcze troche a wpadne w jakas depresje albo chorobe jestem rozczarowana smutna




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych