Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Trudna młodzież - jak jej pomóc? :: zobacz komentowany artykuł


47 odpowiedzi w tym temacie

#1 ~raf~

~raf~
  • Goście

Napisano 06 luty 2008 - 09:08:24

Ten problem z pozostawiona samej sobie mlodzieza istnieje od dawna.Zwlaszcza w rodzinach z podwojnym obywatelstwem.Rodzice za granica,szkola nie wie co robic a mlodziez albo zyje imprezami i ma wszystko gdzies,albo jedynym ich celem w zyciu jest ukonczenie szkoly(zazwyczaj zawodowki) i wyjazd za granice do jakiejkolwiek pracy.I tak niedlugo w Polsce nie bedzie komu pracowac :(

#2 ~Koko~

~Koko~
  • Goście

Napisano 06 luty 2008 - 18:36:37

Takich rodzicow nalezy sterylizowac zeby nie plodzili dzieci,bo co to za matka ,ktora zostawia 15-letnia corke sama?Pozniej widac na ulicach jaka mamy mlodziez.Dziewczyny bluznia bardziej od chlopcow.I to kiedys w przyszlosci ma byc matka .Jakie da temu dziecku wychowanie jak sama nie otrzymala dobrego wychowania od swoich rodzicow.I rosnie nam patologiczne spoleczenstwo.A co bedzie z nastepnym pokoleniem,to wprost trudno sobie wyobrazic.Ludzie nie maja pracy,ani pieniedzy,wiec wyjezdzaja za granice w poszukiwaniu lepszego bytu.To wszystko wina naszych rzadzacych,gdyz oni martwia sie tylko o swoj byt.Tez jestem matka i mam dorosla juz corke.Wychowalam ja sama,bo maz" poszedl do lasu bielic drzewa i zapomnial wrocic".Nie wyobrazam sobie bym mogla zostawic na pastwe losu swoje dziecko.Nawet gdybym wyjechala za granice,to zabralabym rowniez swoje dziecko.Bo kto mialby o nie dbac?Samiec,ktory dal jej zycie zapomnial ze jest ojcem.Pomimo dobrych zarobkow nie dal jej nic ponadto co wydeb***am od niego w sadzie.Nawet nigdy nie wyslal dziecku kartki urodzinowej ,ani swiatecznej.A jednak wychowalam swoje dziecko na madrego,wyksztalconego czlowieka,chociaz nie raz bylo mi bardzo trudno.Nie raz plakalam do poduszki z zalu i bezsinosci.Ale oplacilo sie .Dzisiaj mam duze wsparcie w swoim dziecku i bardzo sie ciesze z sukcesow jakie osiaga.Mysle ze natych rodzicow ktorzy zapominaja o swoich dzieciach przyjdzie wkrotce czas,bo mlodosc szybko mija.Na stare lata niech nie beda zdziwieni,ze jak beda potrzebowali pomocy,od swoich wlasnych dzieci jej nie otrzymaja.Nie raz patrze i slucham skarg starych ludzi na swoje dzieci.I zastanawiam sie jakimi rodzicami byli w mlodosci.?Jakie dali swoim dzieciom wychowanie,jak je szanowali?Bo na dziecka milosc i szacunek trzeba pracowac cale zycie.NIE SZTUKA DAC DZIECKU ZYCIE.Ono sie na swiat nie prosilo.Trzeba je uczciwie wychowac,wyksztalcic,wpoic pozytywne wzorce,nauczyc szacunku do drugiego czlowieka i nauczyc,ze starych ludzi nalezy szanowac.Jezeli tego dziecko nie wyniesie z rodzinnego domu,trudno zeby w przyszlosci dalo szacunek nie tylko innym ludziom,ale nawet wlasnym rodzicom.

#3 ~MATKA~

~MATKA~
  • Goście

Napisano 20 luty 2008 - 13:52:02

OBOZY PRACY O ZAOSTRZONYM RYGORZE TO JEDYNE ROZWIĄZANIE!

ODP; SAM IDŻ DO OBOZU PRACY!!! WĄTEK!!!!! KAŻDY UMIE KRYTYKOWAC NIE JEDNEMU Z NAS PRZYDAŁ BY SIE OBÓZ PRACY MYŚLISZ ŻE JESTEŚCIE LEPSI BO MACIE PIENIĄDZE PRACE ,PRZECIERZ TE DZIECI WOŁAJĄ O POMOC I NIE DOSTAJĄ Z NIKĄD SZKOŁA PEDAGODZY PSYCHOLODZY TWIERDZA ZE POMAGAJĄ W ZECZYWISTOŚCI ODWALAJĄ SWOJE GODZINY GADAJĄC JAKI KTOS MA BYC, WIDZA SKUTKI NIE PRZYCZYNE DLACZEGO TEN KTOŚ JEST TAKI A NIE INNY UCIEKLISMY Z DOMU GDZIE BYŁA PRZEMOC ALKOCHOL SAMA SZUKAM POMOCY DLA MOJEGO SYNA 19 LAT CHDZIŁAM GDZIE SIĘ DAŁO KAŻDY WYSŁUCHAŁ I DOWIDZENIA

#4 ~nauczyciel~

~nauczyciel~
  • Goście

Napisano 26 październik 2008 - 10:31:38

Nie ma innego lekarstwa jak tylko ZAINTERESOWANIE ze strony rodziców i nauczycieli. Widzę, że Pani dyrektor postąpiła bardzo ładnie i mądrze, bo zadała podstawowe pytanie temu młodemu człowiekowi: "dlaczego?"
Zawsze warto poznać przyczynę dla której młodzież chce zwrócić na siebie uwagę, to jest taki krzyk:"pomóż mi, nie widzisz, że tego potrzebuję? Potrzebuję zainteresowania, zajmij się mną".
Każdemu z nas jest lepiej, gdy zrzuci się ciężar swoich codziennych trosk. Wyobraźcie sobie co przeżywa ten młody człowiek, który już ma takie brzemię na sobie. Nosi swoje problemy i nie ma się komy wyżalić, bo na pewno nie kolegom, którzy w tym wieku nie mają jeszcze tej empatii i zwyczajnie nie przejmą się tym. Dlatego kiedy widzimy coś takiego w szkole warto zainteresować się tym uczniem, zaprosić go na szczerą rozmowę, zapytać, czy może on sam widzi jakieś rozwiązanie, a jeśli nie, to zaproponować własne (nauczyciel powinien raczej coś wymyślić, lub sięgnąć porady psychologa czy szkolnego pedagoga).
Na prawdę warto pomóc młodym ludziom, oni są wspaniali, tylko życie za bardzo ich doświadcza, i za wcześnie...

#5 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 26 październik 2008 - 12:54:34

"""""""""""""""Trudna młodzież - jak jej pomóc? Palą, piją, wagarują. Szkoła jest wobec nich bezradna. """"""""""""""

Podstawowy błąd - przymuszanie do nauki Jasia, który nie ma ochoty się uczyć. Nie chce się Jasiu uczyć - won do domu! Dość już Niechętnych Jasiów wygniata dupami ławy szkolne tylko po to, żeby zabić nudę, przeczekać zimę, lub zabawiać się kosztem nauczyciela i reszty młodzieży. Powtarzam - znieść obowiązek szkolny dla młodzieży która nie ma ochoty się uczyć i zwiększyć produkcję łopat, które wnet okażą się bardzo potrzebne dla Jasiów.

#6 ~~to ja~~

~~to ja~~
  • Goście

Napisano 26 maj 2009 - 18:15:21

szukam gdzieś w necie informacji o obozach wakacyjnych dla trudnej młodzieży, wiem, że takowe organizuje fundacja Wybieram Wolność, ale tylko dla mieszkańców Warszawy. może ktoś słyszał o innych?

#7 ~mama~

~mama~
  • Goście

Napisano 10 lipiec 2009 - 12:29:28

Jak jej pomóc? To proste. Po pierwsze, ci młodzi ludzie "do pomocy" mają mieć rodziców. Jeśli nie mają powinni cierpieć, bo dzieci pozbawione opieki i zainteresowania rodziców zawsze cierpią. W tym ich cierpieniu powinna być wytyczona ścieżka, którą, ciężko nad sobą pracując owa młodzież miałaby szansę zmiany swego bytu, usamodzielnienia się. Jeśli nie zechce z tej ścieżki skorzystać, powinna trafić na samo dno piekła nędzy i wyalienowania. Pora skończyć z przymuszaniem różnych Jasiów do szkolnego obowiązku. Nie chce się Jasiu uczyć, nie ma sprawy. Niech Jasiu zostanie pariasem, niech żyje w śmietniku lub ciepłowniczym kanale. Może tam również zdechnąć. Skoro Jasiu tak woli...

Wiesz nie mogę się z Tobą zgodzić jak moje dziecko ma żyć na śmietniku rozumiem wiek buntowniczy to co my rodzice mówimy jest złe ale z biegiem czasu dzieci zrozumią ,że rację mieliśmy my RODZICE .Co do wykształcenia to normalne że do miotły musisz mieć szkołę na naukę jest zawsze czas ,lecz na złe zachowanie i złe traktowanie rodzica to już inna mańka karzdy mówi o przemocy względem dzieci a gdzie uwaga zkierowana ku rodzica którzy też są ofiarami swoich dzieci co nie kiedy ja sama doświadczam złe odzywianie się do mnie przez moje dziecko i co mam zrobić również chodziłam prosiłam o pomoc wiecie jak to się kończy dobrze spróbujemy pani pomóc to tylko słowa a gdzie czyny ?
Wiecie co ja liczę na to ,że moje dziecko przejszy na oczy i zrozumie, że żle robi.

#8 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 07 listopad 2009 - 10:59:37

od wiekow jedynym motywujacym i zastanawiajacym bodzcem w zmianach byl impuls jesli niektorzy mysla ze jest nim rozmowa z zdegenerowana mlozieza to gratuluje wspanialomyslnosci i zycze powodzenia a ci co mysla ze tym bodzcem niekiedy moze byc strach i bol to powiem ze maja racje bo to jedne z wielu naturalnych bodzcow ktore zawsze dzialaja a w niektorych zas nauczycielach psychologach itd za duzo jest liberalizmu i przyzwalania na takie zachowania tlumaczac sobie ze albo to nie przystoi na 21 wiek albo jest jakims prymitywnym dzialaniem w oczach matki ziemi jestesmy tylko bardziej rozwinietymi zwierzetami wiec czy nie warto obudzic niektorych naturalnych instynktow macierzynskich by sprostac problemowi wychowanczemu?

#9 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 03 styczeń 2010 - 15:57:43

A co jeśli matce tylko wydaje się że dziecko jest "trudne"... Gnębi je mówi że *** ... Siostrzyczka najlepsza... Córkę trzeba oddać bo mamusia jest chora nie może się denerwować... Może umrzeć... Córeczka do poprawczaka albo zakonnic
Ucieka z domu ale wraca... Jest na dworze wszyscy o tym wiedzą... Mamusia mówi,że zadzwoni na policje...
W domu mówi jej że ona już nie ma matki... Że z niej nic dobrego nie będzie... że ona się niczego nie nauczy... Co robić jeśli jej matka każe mi się z nią nie zadawać... A ona tylko chciała choć przez chwilę poczuć się kochaną... (to moja przyjaciółka: matka wychowuje ją sama a ona tyle złego zrobiła że "uciekła" z domu powiedziała coś tam mamie i tyle... Że jej nie słucha... To chyba nie jest normalne prawda?

#10 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 29 styczeń 2010 - 21:45:59

Czy znalazłaś tę pomoc?ja szukam już 4 lata. Nie mam już sił prosić o pomoc.Nie wiem już dokąd po nią iść.Widzę jak mój syn się stacza i nic już nie mogę zrobić.

#11 ~mamga~

~mamga~
  • Goście

Napisano 12 marzec 2010 - 23:45:42

Jestem psychologiem i bardzo chce pomoc mam pomysly ale nikt nie chce przyjac mnie do pracy. w szkolach siedza stare baby i dla mlodych pomyslowych psychologow nie ma miejsca. plakac i krzyczec mi sie chce....... pozdrawiam i wierze ze wszystko bedzie dobrze

Bardzo potrzebuję pomocy.Jestem nauczycielką i wcale moja rodzina nie jest patologiczna- a mój syn robi prawie wszystko na co mu nie pozwalam:
-pije
-pali papierosy
-wagaruje
-nie wraca na noc do domu
- nocuje u kolegów
-mówi, że zrezygnuje ze szkoły
Jak go przekonać, że właśnie przegrywa swoje życie?!

#12 ~nor~

~nor~
  • Goście

Napisano 13 marzec 2010 - 08:42:46

Dziecko jest zobowiazane do opieki nd starym własnym rodzicem ( finansowej na pewno)

#13 ~EWIK~

~EWIK~
  • Goście

Napisano 08 kwiecień 2010 - 17:38:58

mam bardzo podobny problem z synem, co robic gdzie szukac pomocy DLA NIEGO??????????

#14 ~mamuś~

~mamuś~
  • Goście

Napisano 07 czerwiec 2010 - 12:13:32

Witajcie udręczeni rodzice. Ile nocy nieprzespanych, wylanych łez, bólu serca mam za sobą wiem tylko ja i Wy bo rozumiecie tę sytuację.Mam ten sam problem od 7 lat. Mój syn ma 19 lat i cztery stracone lata w szkołach średnich. Efekt jest taki, że syn poprzestał na wykształceniu podstawowym. Właśnie tydzień temu odebrał z liceum dokumenty. Pali od 5 lat, ciągle wagarował, całymi dniami znikał, a bywało, że i nocami, popijał, wystarczy sekunda, żeby z kogoś życzliwego przeobrażał się w aroganta, chama. Czy brał, bierze narkotyki - nie wiem. Nigdy go nie przyłapałam. Chociaż dwa razy robiłam testy, to w moczu nic nie znalazłam. Co dalej ? Nie wiem... Jestem przerażona tym co jeszcze z nim może się dziać... Przez siedem lat walczyłam, teraz już nie mam sił... Uprzedzałam go, że jeżeli zmarnuje kolejną szansę daną mu przeze mnie i innych, to bedzie musiał się wyprowadzić. Już nie mieszkamy razem... Dostał ode mnie pieniądze jeszcze na utrzymanie, opłatę stancji w tym miesiącu. Niewielkie bo nie jestem zamożna, ale na opłatę stancji i bardzo skromne wyżywienie wystarczy. Później będzie musiał sobie radzić sam... Nie zamknęłam, przed nim drzwi, chociaż w swej bezsilności chciałam sobie wmówić, że nie mam już syna, że straciłam go już dawno. W tej żałobie i ciągłej udręce zrozumiałam, ze nie mogę się od niego odciąć: bez względu na wszystko jest moim synem i zawsze będzie miał miejsce w moim sercu i moim mieszkaniu. Wysłałam mu tę wiadomość sms-em. Po raz kolejny ugięłam się, schowałam swoją dumę i urazy. Jednak jeszcze wierzę, że przyjdzie moment kiedy będzie gotowy przyjąć pomoc i dlatego musi wiedzieć, że jest ktoś kto na to czeka. Odwiedził mnie, po dwóch dniach od wysłanego smsa.
Był grzeczny, żartował. Widzę, że ciągle jest zagubiony i nadrabia miną, chociaż pewnie coraz mniej mu będzie do śmiechu. Nie narzucam się mu i nie zapraszam, ale jak już przyjdzie to przyjmuję go. W tym wszystkim, próbuję pogodzić się z myślą, że straciłam, stracę go na zawsze i dosłownie. Ja muszę ułożyć sobie życie już bez niego. Skoro chce wziąć swój los w swoje ręce, niech to robi na własny koszt. ym bardziej, że już dawno robi co chce... Pozdrawiam wszystkich cierpiących rodziców.

#15 ~błędnik~

~błędnik~
  • Goście

Napisano 13 czerwiec 2010 - 19:10:08

Bardzo wzruszająca jest opisana wyże miłość matki do syna. Myślę, że kobieta dobrze postąpiła. Może młodzieniec się opamięta a może i nie. Znam podobny przypadek ale trwa już kilkanaście lat. Dobrze, że matka nie mieszka z synem, on już co miał nauczyć się w domu to się nauczył. Teraz będą go uczyć ludzie i może czegoś nauczą. Tylko nie można mu wiecznie opłacać mieszkania, sam musi na nie zarobić.

#16 ~stara klama~

~stara klama~
  • Goście

Napisano 13 czerwiec 2010 - 19:24:00

OBOZY PRACY O ZAOSTRZONYM RYGORZE TO JEDYNE ROZWIĄZANIE !


Mylisz się. Takie obozy pracy już były - poczytaj sob ie o gułagach /niektóre jeszcze do dziś trwają/. Żaden obóz pracy nie naprawi rozpuszczonej młodzieży. A może wziąć przykład z Makarenki ?. Jego książka pt. "Poemat pedagogiczny" niedawno trafiła w moje ręce. Tam jest przepis jak opanować młodzież zdegenerowaną. Podano jak młodzież początkowo przeciwna wszystkim i wszystkiemu, z biegiem czasu staje się odpowiedzialną młodzieżą, której coś się chce.

#17 ~---...---~

~---...---~
  • Goście

Napisano 24 czerwiec 2010 - 14:25:24

i kolejny gniot NTO.

"Większość dyrektorów nie chce opowiadać z nazwiska o problemach uczniów (i nauczycieli) ze swojej szkoły."
albo dyrektorka prosi o anonimowość żeby nie identyfikować nastolatka.

A ja sobie myślę, że ten artykuł powstał z opowiadań zasłyszanych np. u fryzjera, albo kosmetyczki.
Nie ma w tym artykule niczego odkrywczego. Jest schemat.
Uczeń, syn, dziecko zaniedbane przez rodziców wpada w depresję, agresję i spotyka świetnych wychowawców, ale ci wychowawcy nie szukają pomocy u specjalistów, no pewnie się wstydzą. Na szczeście dla chłopca trafia na specjalistów. Tylko ci rodzice są tacy niewychowani i wulgarni...

BANAŁ, weźcie sie do roboty !!!

#18 ~MA~

~MA~
  • Goście

Napisano 21 wrzesień 2010 - 08:44:33

SIĘGNIJCIE DO LAT SZKOLNYCH Z PRZED NP.15-STU LAT.BYŁO ZUPEŁNIE INACZEJ,NIŻ TERAZ.A ZA TĄ ZMIANĘ WINIE TE NOWE OBYCZAJE.NIE WOLNO PODNIEŚ GŁOSU,KRZYKNĄĆ,BROŃ BOŻE UDERZYĆ,BO TO KARALNE.A ONI TO WSZYSTKO WYKORZYSTUJĄ.BO JAK MI COŚ ZROBISZ TO TRAFISZ DO PROKURATURY,NA POLICJĘ,BĘDZIESZ NOTOWANA,NO I JESZCZE STRACISZ PRACĘ.ONI TO DOSKONALE WIEDZĄ I DLATEGO ROBIĄ Z NAMI CO TYLKO IM SIĘ PODOBA.W TAMTYCH CZASACH,NAUCZYCIEL ,RODZIC TO BYŁO ŚWIĘTE,MIELIŚMY SZACUNEK,BO GDYBYŚMY PYSKOWALI,ZACHOWYWALI SIE JAK NIE JEDEN DZISIAJ TO BYŚMY PONIEŚLI KONSEKWENCJE.ZOBACZCIE TEN PROGRAM Z NIANIĄ.DZIECIAK,MAŁY LEJE MATKĘ,PLUJE,NIE SŁUCHA,UCIEKA I NIE MOŻE NIC MU ZROBIĆ,BO TO NIE TE CZASY.SAMA BYŁAM ŚWIADKIEM,JAK CÓRKA MÓWIŁA DO MATKI DOTKNIJ MNIE,A ZARAZ NA POLICJE ZADZWONIĘ I PÓJDZIESZ SIEDZIEĆ!!

#19 matula

matula

    Nowy

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • Pip
  • 2 postów

Napisano 07 październik 2010 - 12:15:17

Witam serdecznie ja też mam ten problem i ręce mi już opadły chciała bym pomóc swojemu dziecku tylko mam wrazenie że walcze z wiatrakami.Najgorsze że to nie tylko rodzice są bezradni ale całe państwo.Nikt nie wie jak mu pomóc do jakiej instytucji wysłać żeby dziecko mogło być przebadane i zostało odpowiednio skierowane pod kątem leczenia od uzależnień a może jest nie do końca normalny.Wszystko tak długo trwa a mi brakuje nadzieji na i każdy dzień mojego syna to jego wołanie o pomoc której on sam już nie chce.I tak naprawde to mam wrażenie że sama powinnam się przebadać bo chyba oszaleje.

#20 matula

matula

    Nowy

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • Pip
  • 2 postów

Napisano 09 październik 2010 - 12:06:09

Witam serdecznie chętnie bym ci pomogła ale nie znam odpowiedzi na twoje pytanie bo sama mam ten problem.Ale jedyne co mogę doradzić to postarać się o ośrodek dla syna.Możesz zapytac psycholog w szkole ona powinna wiedzieć jak to się załatwia.W przypadku mojego syna terapia nie mogła mieć miejsca bo on przestał wracać do domu i tygodniami nie było go ani w szkole ani w domu i nie mialam żadnego wpływu do tego doszły sprawy sądowe.Więc musisz dzialać szybko i na nic się nie ogladać jeśli syn nie zgodzi się na ośrodek to zrób to przez sąd,tylko wtedy długo się czeka.Porozmawiaj z nim ustal granice jeśli się nie zmieni to powiedz i wytłumacz mu co zrobisz i bądz konsekwentna jeśli zawali sprawę załatwiaj ośrodek i się nie zastanawiaj bo nie ma na co czekać tym bardziej że nie ma złotego środka.Pozdrawiam serdecznie.



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych