Skocz do zawartości

Zaloguj przez Facebook Rejestracja

Najnowsze tematy

Wyświetl nową zawartość »

Jak wyjść z depresji?


48 odpowiedzi w tym temacie

#1 Dr. Ch.

Dr. Ch.

    Swojak

  • Użytkownicy zarejestrowani
  • PipPipPipPip
  • 831 postów

Napisano 25 kwiecień 2009 - 12:05:07

Depresja wg Abrahama Maslowa jest w przeważającej mierze skutkiem jakiegoś braku, tzn. jakaś potrzeba wlecze się za nami całe życie i nie daje się zrealizować. Podświadomie człowiek rezygnuje wobec niemożności realizacji ale nie zgadza się na ten stan. Ta niezgoda manifestuje się dokładnie w/w symptomach. Podam przykład: potrzeba miłości, uznania ale i potrzeby z dolnej półki piramidy Maslowa, do których zalicza się potrzebę seksualną nie zostały spełnione, n.p. przez nieudane małżeństwo, wskutek doznanych poważnych rozczarowań, rozwód, albo rozwój w małżeństwie jednego i drugiego pobiegł w całkiem innych kierunkach, a niczego nie można zmienić (ze wzgl. na dzieci) albo ze względu na potrzebę bezpieczeństwa niczego się zmienić nie chce i wtedy rodzi się depresja jako łajanie nad sobą w sytuacji bez wyjścia (subjektywnie).
Maslow radzi zapytać siebie: czego mi naprawdę brakuje, co jest moim marzeniem, czego bardzo pragnę - z reguły tu znajduje się powód depresji. Drugim krokiem jest wtedy pytanie. co mogę zrobić przeciwko temu.

#2 ~złośnica~

~złośnica~
  • Goście

Napisano 05 maj 2009 - 11:25:03

Ja zaczęłam chorować na depresję jako osoba zabiegana, poświęcająca swój czas innym, mająca pasje i zainteresowania. W tej chwili już nie jestem taką osobą - wpadłam w otępienie i bezczynność jednak nie na tyle by leczyć się klinicznie. Tak naprawdę nie mam pojęcia czym się zająć, żeby przynosiło to realną satysfakcję i poczucie spełnienia.

#3 ~ark~

~ark~
  • Goście

Napisano 10 maj 2009 - 22:24:23

"Chcesz sobie pomóc zapomnij o sobie."
Stany depresyjne zaczynają od strachu przed przyszłością , potem ten lęk się potęguje i dochodzi do depresji. Więc warto się skupić na teraźniejszości.

#4 ~liki~

~liki~
  • Goście

Napisano 07 lipiec 2009 - 08:23:12

Może to wydać się nieco śmieszne, ale warto zaznajomić się z tym tekstem nt. wpływu opalania się na depresję http://www.solarium....l/wiedza/?id=65 Ponoć opalanie się w solarium dwa razy w tygodniu może poprawić samopoczucie szczególnie w okresie zimowym, dlatego warto spróbować.

Pozdrawiam i życzę powodzenia - liki

#5 Jacenty

Jacenty

    Nemo

  • Supermoderatorzy społeczni
  • PipPipPipPip
  • 2464 postów

Napisano 07 lipiec 2009 - 08:46:18

OK - spróbuję. :)

... w okresie zimowym.
Zawód jest wprost proporcjonalny do oczekiwań.

#6 Jacenty

Jacenty

    Nemo

  • Supermoderatorzy społeczni
  • PipPipPipPip
  • 2464 postów

Napisano 07 lipiec 2009 - 12:36:49

Ludzie sami się wpędzają w depresję nawet nie próbując pokonywać przeszkód na swojej drodze, wmawiając sobie, że są one nie do pokonania. A to nie prawda.

Mówisz o kiepskiej pogodzie, a co to jest "kiepska pogoda"?
Podpowiem, kiepska pogoda jest wymówką na własne lenistwo, wygodnictwo.
Każda pogoda jest dobra by wyjść na spacer, by wsiąść na rower, pójść na basen, czy też pobiegać i spalić te nagromadzone latami tony sadła, posłuchać głosów natury z dala od zgiełku miasta gdzieś na łąkach, w lesie.
To wszystko pozwala rozładować w sobie napięcia nagromadzone w ciągu tygodnia i nabranie nowych sił by stawiać czoło kolejnym wyzwaniom dnia codziennego. To jest właśnie najlepsza recepta na "wyjście z depresji", jak i też na "niewejście" w nią. :)

Solaria "leczą", tak jak leczy spacer, wysiłek. To relaks, który pozwala na odpoczynek, na oderwanie się od codzienności.
Zawód jest wprost proporcjonalny do oczekiwań.

#7 ~~Magda~~

~~Magda~~
  • Goście

Napisano 19 listopad 2009 - 18:51:32

Z moich obserwacji wynika, że depresja rodzi się z nudów. Jakoś nie zauważyłam jej u ludzi wiecznie zajętych, zapracowanych, oddających swój czas i energię innym. To bezczynność wpędza nas w ten stan. Trzeba się podnieść, wyjść do ludzi, otworzyć się. To niełatwe, ale warto się przemóc.Zamykanie się w czterech ścianach, wypłakiwanie na kozetce u psychoterapeuty czy łykanie antydepresantów nic nie da, jak sami się ze sobą nie poboksujemy i nie poszukamy celu w życiu. Dlaczego ludzie z pasją, jakąś życiową misją nie chorują na depresję? Oni zwyczajnie nie mają czasu na rozczulanie się nad sobą.
Zaraz ktoś pewnie nakrzyczy, ze nie rozumiem, nie współczuję, ale tak właśnie myślę. Nie robić z siebie pępka świata, a od razu świat wyda się lepszy.

Uważam że to bzdura. Znam wiele osób które są zapracowane nie mając często czasu na wystarczający relaks i cierpią na depresje. We wszystkim chodzi o zdrową równowagę.

#8 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 02 grudzień 2009 - 20:31:50

A Ja czuję że dopada mnie depresja, nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem. Wiem jedno tak jak napisał to ktoś wczesniej, zrodziło sie to u mnie poprzez martwienie sie o przyszłość i nie realizowanie własneych marzeń i pragnień. Chciałabym to zmienić ale nie mam siły i boję sie przed kolejną porażką. Jakby tego było mało znudziło mnie życie w małżęstwie, choć trwa ono dopiero dwa lata. Czuję że przestaje kochac własnego męża i nie mam juz ochoty na sex ...Jak sobie pomóc ???

#9 ~~grzegorz~~

~~grzegorz~~
  • Goście

Napisano 13 grudzień 2009 - 21:37:51

Chciałbym Ci pomóc, ale sam nie potrafię pomóc sobie. Psychiatra, psycholog, leki psychotropowe. Tego wszystkiego już próbowałem (nadal połykam prochy). I nadal czuję się nieszczęśliwy, niespokojny, niespełniony, niepełny, bez rdzenia, bez osi spraw, bez celu, nadziei, siły, motywacji.
Ja mam o tyle gorzej, że jestem sam. Ty możesz porozmawiać o tym ze swoim mężem. Spróbuj spojrzeć z dystansu. Ty nie jesteś tą chorobą, z którą się jednak utożsamiasz, bo uczucia nie kłamią.... Jesteś (wybacz te słowa, ale to cytat).. Jesteś Buddą. Jesteś Bogiem. Na tym polega wolność, największy dar świadomości i egzystencji. Jesteś wolna, możesz zrobić wszystko. Wiem o tym, choć tak trudno mi samemu być światłem dla siebie samego. Ciężar świadomości i przemijania, jest zbyt, zbyt ...
Z drugiej strony nie dowiemy się na co nas stać, jeśli poprzestaniemy na słowach i rozmyślaniu.
Z tego doświadczenia możesz wyjść silniejsza. I tego Ci życzę (sobie zresztą też).

#10 ~jaspers~

~jaspers~
  • Goście

Napisano 05 styczeń 2010 - 11:08:24

Po sobie widzę, że niespełnione pragnienia i potrzeby mogą doprowadzić do bardzo obniżonego nastroju. Również różnego rodzaju problemy, słabe relacje z najbliższymi powodują że wydaje nam się, że nie jesteśmy w stanie wyjść z tej matni, czujemy się bezsilni.
Od jakiegoś czasu psuje mi się w związku, moja dziewczyna nie ma potrzeb intymności, czułości, seksu nie ma od wielu miesięcy, bo ona "nie ma potrzeby". A ja zapadam się w sobie coraz bardziej. Nie pomogły żadne rozmowy. Do domu wlokę się noga za nogą, nie chce mi się nigdzie wyjść, drażnią mnie namniejsze błahostki, poczucie bezsensu powoduje głupie myśli o samobójstwie. Komuś się wydaje że to są bzdety i użalanie się nad sobą. Może i tak. Ale myślę, że tylko druga osoba z podobnymi przypadłościami jest w stanie zrozumieć jak to cholernie boli i do jak wielkiego wyniszczenia psychicznego potrafi doprowadzić taki długotrwały stan.
Ja nie mam gotowych recept. Czasem mam wrażenie, że dużą rolę odgrywa niskie poczucie własnej wartości. "Bo ona mnie nie chce", "bo jej nie pociągam", "bo woli spędzać czas gdzie indziej a nie ze mną", "bo patrzy przeze mnie a nie na mnie"... itp itd. Wartościujemy siebie poprzez to jak patrzą na nas inni i jaki stosunek mają do nas inni ludzie. Wydaje mi się, że warto spróbować spojrzeć na siebie łagodniej i spróbować odkryć w sobie coś dobrego, coś co spowoduje że poczujemy się lepiej. Wiem, że jestem dobrym człowiekiem, że nie skrzywdzę żadnego stworzenia, że jestem bystrym człowiekiem, który naprawdę nieźle sobie radzi w życiu, że potrafię utrzymac swoją rodzinę, że dobrze opiekuję się dzieckiem itp itd. Trzeba sobie to powtarzać raz za razem.
No i zająć się jednak czymś. Nie czekać jak pies pod drzwami aż "pani" zwróci na nas uwagę. Nawet jak się nie chce - wyjść na spacer. Wiem, że kontakty z ludźmi w takim nastroju niezbyt cieszą. Postarać się nie myśleć o przyszłości, bo to wielka pułapka. To że teraz się nie wiedzie wcale nie musi oznaczać że tak będzie całe życie. Bo raz się jest pod wozem a raz na wozie.
Gdy patrzę na tabletki z utęsknieniem i siłą powstrzymuję się od ich zażycia to powtarzam sobie jedną rzecz, która jak dot ej pory powstrzymywała mnie od zrobienia tej głupoty: Nieważne jak jest, dobrze czy źle. Ważne że w ogóle jest. Bo gdy mnie nie będzie to już nic nie będzie.
Amen. Pozdrawiam wszystkich depresyjnych.

#11 ~Jakubek~

~Jakubek~
  • Goście

Napisano 07 styczeń 2010 - 12:46:45

Temat się przewija cały czas gdzieś na forach internetowych, ale ja mam siebie i swój problem. Mam okropnie obniżony nastrój. Jestem wyżęta z energii, sił, radości. Mam straszne odczucie monotonii, schematyczności życia. Męczą mnie kontakty z ludźmi, a jednocześnie bardzo tych kontaktów potrzebuję. Mam myśli samobójcze, ale nie specjalnie pomysł jak to zrobić. Jestem wykończona to trwa już bardzo długo. Czy ktoś wie jak skutecznie wychodzić z depresji. Mam psychologa i psychiatrę, ale mi ciągle tak strasznie nie chce się żyć... Dużo płaczę nie wiem jaki jest sens tego wszystkiego.

Miałem kilka ataków depresji, wychodziłem z tego bez leków ale sam nie wiem jak mi się to udawało. Problem polega na tym że ciągle to wraca co kilka lat. Obecnie depresja trwa 6 miesięcy, nie mogę zrozumieć co było przyczyną. Biorę pod uwagę lenistwo bo tak ciężko się zmobilizować do jakiegoś wysiłku. Ale dopadło mnie to wtedy gdy miałem dużo pracy.

#12 ~~beti~~

~~beti~~
  • Goście

Napisano 05 luty 2010 - 22:38:57

Po sobie widzę, że niespełnione pragnienia i potrzeby mogą doprowadzić do bardzo obniżonego nastroju. Również różnego rodzaju problemy, słabe relacje z najbliższymi powodują że wydaje nam się, że nie jesteśmy w stanie wyjść z tej matni, czujemy się bezsilni. ...

Calkowicie cie rozumiem i wiem co czujesz. Chcialabym ci doradzic co masz zrobic, zeby stosunek dziewczyny do ciebie zmienil sie, kierujac sie swoim doswiadczeniem. Man nadzieje, ze wykorzystasz moje rady. Wiem, ze bedzie ci ciezko to zrobic, poniewaz nic cie nie cieszy i nic ci sie nie chce w tym stanie, ale zrob to pomimo wszystko, przynajmniej sprobuj. Zacznij dbac o siebie,tzn. silownia, solarium. Kup sobie nowe ciuchy. Zacznij wychodzic z kumplami do pabu. Jezeli bedzie chciala z toba isc to niech idzie. Staraj sie byc wesolym i porzadanym , przez inne kobiety facetem. Gwarantuje, ze zainteresowanie toba, twojej partnerki powroci. W dluzszysz zwiazkach, przychodzi tzw. znudzenie partnerem. Partner wydaje sie malo atrakcyjny. W kazdym zwiazku powinno byc troche zazdrosci, ktora podsyca namietnosc i zainteresowanie partnerem.Jak twoja partnerka zauwazy, ze sie zmieniles, dbasz o siebie, wychodzisz, jestes obiektem porzadania innych kobiet. Nie bedzie stala bezczynnie, zacznie zauwazac co moze stracic. Zobaczysz namietnosc wroci. Uwierz mi to dziala w dwie strony. Najmniej porzadamy ludzi slabych. Powodzenia :)

#13 ~Gość~

~Gość~
  • Goście

Napisano 14 luty 2010 - 22:45:37

Temat się przewija cały czas gdzieś na forach internetowych, ale ja mam siebie i swój problem. Mam okropnie obniżony nastrój. Jestem wyżęta z energii, sił, radości. Mam straszne odczucie monotonii, schematyczności życia. Męczą mnie kontakty z ludźmi, a jednocześnie bardzo tych kontaktów potrzebuję. Mam myśli samobójcze, ale nie specjalnie pomysł jak to zrobić. Jestem wykończona to trwa już bardzo długo. Czy ktoś wie jak skutecznie wychodzić z depresji. Mam psychologa i psychiatrę, ale mi ciągle tak strasznie nie chce się żyć... Dużo płaczę nie wiem jaki jest sens tego wszystkiego.

Ja mam tak samo jak ty, dosłownie identycznie się czuję, często płaczę a za chwilę się śmieję, córka, 9 lat, mnie pociesza, a ja nie wiem co dalej robić, jest mi tak ciężko, daję sobie kolejną szansę podniesienia się z dołka, czego tobie też życzę

#14 ~taki sam jak Ty~

~taki sam jak Ty~
  • Goście

Napisano 21 luty 2010 - 21:20:14

Z tego nie da wyjść, cokolwiek byś nie zrobiła to i tak powróci i dopadnie Cię ponownie. Nie ma na to lekarstwa. Coś kiedyś i gdzieś w Twoim życiu poszło nie tak, ktoś lub coś zawiodło. Rozumiem Cie jak nikt inny.
Pozdrawiam serdecznie i trzymaj się jak tylko możesz najlepiej.

#15 ~ffffff~

~ffffff~
  • Goście

Napisano 19 marzec 2010 - 18:51:08

Pieprzysz. To, ze Ty nie wyszedłeś, to nie znaczy, ze inni nie dadza rady. Ale niestety, to Opolszyzna. Do psychiatry kolejki na 4 miesiace, a psychologa nie uświdczysz.

#16 ~Gratmirror~

~Gratmirror~
  • Goście

Napisano 04 kwiecień 2010 - 09:55:15

Z moich obserwacji wynika, że depresja rodzi się z nudów. Jakoś nie zauważyłam jej u ludzi wiecznie zajętych, zapracowanych, oddających swój czas i energię innym. To bezczynność wpędza nas w ten stan. Trzeba się podnieść, wyjść do ludzi, otworzyć się. To niełatwe, ale warto się przemóc.Zamykanie się w czterech ścianach, wypłakiwanie na kozetce u psychoterapeuty czy łykanie antydepresantów nic nie da, jak sami się ze sobą nie poboksujemy i nie poszukamy celu w życiu. Dlaczego ludzie z pasją, jakąś życiową misją nie chorują na depresję? Oni zwyczajnie nie mają czasu na rozczulanie się nad sobą.
Zaraz ktoś pewnie nakrzyczy, ze nie rozumiem, nie współczuję, ale tak właśnie myślę. Nie robić z siebie pępka świata, a od razu świat wyda się lepszy.


A ja nie będę krzyczała ale poprostu się z tobą nie zgodzę. Sama choruje na depresje od kilku lat i własciwie zapadłam na nią w najbardziej intensywnym i zabieganym czasie w moim życiu -matura a później zaczęły się studia sporo nauki, ciągłe spotkania ze znajomymi,wyjazdy. Wtedy cos
we mnie pękło i sądze że dużo osób, które są zapracowane mają zaabsorbowany czas choruje na depresje tylko poprostu nie dają po sobie poznać. A pozniej słyszy się tylko - przecież nic nie wskazywało że był czy była chora miała prace, uczyła się,studiowała miała znajomych -ale niestety popełnił/a samobojstwo.

#17 ~michal21~

~michal21~
  • Goście

Napisano 15 kwiecień 2010 - 22:17:16

zanim wpadlem w depresje bylem pelen zycia bylem szzesliwy i mialem sens zycia.Teraz nie mam sily na zycie. od roku z tym walcze i jest coraz gorzej, same mysli samobujcze. prosze o pomoc nie wiem co mam robic. pomurzcie mi xxxxxxxxx

#18 ~w_depresji24~

~w_depresji24~
  • Goście

Napisano 19 kwiecień 2010 - 18:17:22

Dziwnie pocieszające, ale dobrze nie czuc się odosobnionym w swoim problemie. Mam 24 lata, jeszcze 1,5 roku temu świat leżał u moich stóp, problemy takie jak te wydawały mi się nierealne. Wierzyłam, że wszystko się da... że wystarczy chciec. Miałam wszystko czego dziewczyna w moim wieku mogłaby tylko zapragnąc / wzorowa studentka, kariera zawodowa, same poważne posady, powodzenie, kasa, kochający narzeczony -wszystko!!!/ Dziś??? nie mam nic... żadnego sensu życia.
Jako inteligentna osoba, szybko zauważyłam problem. Zgłosiłam się do psychologa, ten stwierdził depresje i skierował mnie do psychiatry. Na tym się skończyło... Nikomu nic nie powiedziałam. Chyba się zawstydziłam... Przez 1,5 roku zniszczyłam wszystko co udało mi się zbudowac. Wiedziałam, że potrzebuje pomocy /pojawiły się myśli samobójcze/... Ciężko było się przyznac najblizszym i poprosic o pomoc... ale jak już nie ma wyjścia i wszystko przestaje miec znaczenie, co można stracic.
Obecnie lecze się u psychiatry, przyjmuje leki,rodzice stają na głowie żeby mi pomóc...
Wiem jedno, gdybym wcześniej poprosiła o pomoc, nie zabrnełabym tak daleko i miałabym przez to mniej problemów...
Teraz mam nóż na karku... Sama do tego doprowadziłam... Długi, kredyty... Zniszczyłam wszystko wciągu 1,5 roku! Dosłownie wszystko! (Pół rou temu odwołałam ślub i zerwałam zaręczyny). A ile czasu jeszcze zajmie mi naprawianie tego wszystkiego??? Czuje tą wstrętną bezradnośc, która mnie całkowicie paraliżuje... Proste codzienne czynności sprawiają mi trudności, totalna alienacja...
Wierzę jednak że mając wsparcie uda mi się z tego wyjśc... Warto. Bo wiem jak smakuje życie, które ma się jedno... wiele bym dała żeby odnaleśc jeszcze tą "radośc z życia"-i chociaż częśc tej dziewczyny... Ambitnej, pewnej siebie, zdeterminowanej i wierzącej w to, że się da, która gdzieś tam w środku jest...
Trzymam za was wszystkich kciuki...
I proszę was nie dajmy się...

Gdyby, ktokolwiek miał ochotę w cięzkich chwilach na rozmowe, moje gg: 1x9x7x5x4x

#19 ~night~

~night~
  • Goście

Napisano 22 maj 2010 - 15:17:29

Z moich obserwacji wynika, że depresja rodzi się z nudów. Jakoś nie zauważyłam jej u ludzi wiecznie zajętych, zapracowanych, oddających swój czas i energię innym. To bezczynność wpędza nas w ten stan. Trzeba się podnieść, wyjść do ludzi, otworzyć się. To niełatwe, ale warto się przemóc.Zamykanie się w czterech ścianach, wypłakiwanie na kozetce u psychoterapeuty czy łykanie antydepresantów nic nie da, jak sami się ze sobą nie poboksujemy i nie poszukamy celu w życiu. Dlaczego ludzie z pasją, jakąś życiową misją nie chorują na depresję? Oni zwyczajnie nie mają czasu na rozczulanie się nad sobą.
Zaraz ktoś pewnie nakrzyczy, ze nie rozumiem, nie współczuję, ale tak właśnie myślę. Nie robić z siebie pępka świata, a od razu świat wyda się lepszy.


Mozna byc bardzo aktywnym, robic mnostwo ciekawych rzeczy, miec ciekawa prace, udane zycie rodzinne i zachorowac na depresje.

#20 ~P.Januszek~

~P.Januszek~
  • Goście

Napisano 23 maj 2010 - 09:02:09

Temat się przewija cały czas gdzieś na forach internetowych, ale ja mam siebie i swój problem. Mam okropnie obniżony nastrój. Jestem wyżęta z energii, sił, radości. Mam straszne odczucie monotonii, schematyczności życia. Męczą mnie kontakty z ludźmi, a jednocześnie bardzo tych kontaktów potrzebuję. Mam myśli samobójcze, ale nie specjalnie pomysł jak to zrobić. Jestem wykończona to trwa już bardzo długo. Czy ktoś wie jak skutecznie wychodzić z depresji. Mam psychologa i psychiatrę, ale mi ciągle tak strasznie nie chce się żyć... Dużo płaczę nie wiem jaki jest sens tego wszystkiego.


Ma pani zablokowanego ducha! Rozum płata pani figle i nakazuje życie według jego chorych materialnych podpowiedzi. Tymczasem materia dzisiaj zanika! Potrzebuje pani lekarza ducha, a nie pomocy innych rozumowców!

www.zwolennikprawdy.blogspot.com



Dodaj odpowiedź



  


Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych